Zaloguj się

Christophe Boltanski, W ukryciu

Literatura piękna
28
PLN
Christophe Boltanski, W ukryciu
in_stock
Dostępność:
duża ilość
Cena: 28,00 zł
Cena netto: 26,67 zł
Cena w innych sklepach: 38,00 zł
szt.

Przełożyła Katarzyna Marczewska

Tematem książki jest poszukiwanie tożsamości, ale opowiadając historię własnej rodziny, autor przedstawia historię XX wieku: pogromy w Rosji, antysemityzm, hekatombę pierwszej wojny, okupację, rządy Vichy, donosicielstwo, łapanki, deportacje, wojnę w Algierii, dramaty imigrantów.

Głównym bohaterem powieści jest dom przy ulicy Grenelle w Paryżu. Zaczynamy od podwórza i samochodu, stojącego tuż przy wejściu kuchennym, wchodzimy do kuchni, oglądamy gabinet, schody, salon, a we wszystkich tych pomieszczeniach przyglądamy się rozmaitym przedmiotom, z których każdy wywołuje wspomnienia i ujawnia kolejne tajemnice, jak w detektywistycznej grze planszowej Cluedo, do której narrator porównuje swoją opowieść: dopiero po przeczytaniu dwóch trzecich powieści dowiadujemy się, gdzie się ukrywał…

Christophe Boltanski jest dziennikarzem i pisarzem, autorem zbiorów reportaży. W ukryciu to jego pierwsza powieść, za którą w roku 2015 otrzymał nagrodę Femina i nagrodę nagród literackich.

W ukryciu to opowieść o rodzinie Boltanskich – rodzinie nietuzinkowej, bo wielce zasłużonej dla kultury i nauki francuskiej (dziadek autora był lekarzem, członkiem Akademii Medycyny, babka pisarką, ojciec jest wybitnym socjologiem, jeden ze stryjów – językoznawcą, drugi – światowej sławy artystą plastykiem, siostra – historyczką). Autor nie opowiada jednak o ich osiągnięciach,  ukazuje raczej glebę, na której – albo pomimo której – ich talenty mogły się rozwinąć.

 

Rok wydania: 2017 
Wydanie pierwsze
Format 130 x 208 mm
Liczba stron: 296
Oprawa broszurowa
ISBN 978-83-64363-82-5
Cena katalogowa 38 zł
Projekt okładki i stron tytułowych: Ireneusz Sakowski

 

SPIS TREŚCI

 

Samochód / 5
Kuchnia / 33
Gabinet / 63
Salon / 99
Schody / 129
Mieszkanie na piętrze /155
Łazienka / 187
Korytarzyk / 207
Sypialnia / 239
Strych / 267
Podziękowania / 295

 

Fragmenty

 

Kiedy po moich narodzinach musiała wybrać na określenie nowo nabytego statusu jakiś termin, jeśli nie pieszczotliwy, to przynajmniej poufały, postanowiła, że będzie „Babką”. Z myślą o Czerwonym Kapturku, ale nie o chorej babci, tylko raczej o złym wilku, dwulicowej hydrze łączącej czułość z grubym głosem, niewinność z drapieżnością, nocną koszulę z szarą sierścią, bawełnianą szlafmycę z ostrymi kłami. Uwielbiała prowokować, mieszać kody, uwodzić, a zarazem onieśmielać. „Bunia”, przydomek wybrany przez moją drugą babcię, tę od strony matki, nie pasowałaby do niej. Nie należała do czułostkowych staruszek, dogadzających potomstwu ciasteczkami i konfiturami. Nie miała zamiaru dać się zaszufladkować jako „babunia” wraz z przypisanym do tej roli dobrotliwym uśmiechem, pobłażliwością, wymuszoną uwagą okazywaną kapryśnemu dzieciakowi na oczach rozrzewnionych przechodniów. Miała niepohamowany apetyt na życie. Kipiała jak kocioł parowy, który nie może przekazać nadmiaru energii kołom napędowym. Jak baśniowy zwierz, była przygwożdżona do łóżka i szarpał nią nienasycony głód. Pożarła nas wszystkich, jak odzianą w czerwień dziewczynkę. Staliśmy się jej ramionami, nogami, przedłużeniem jej własnego ciała.

-------------- 0 ------------

Tym razem idzie sam. W środku nocy schodzi po kuchennych schodkach i w płaszczu, w kapeluszu, z walizeczką kieruje się ku bramie wiodącej na ulicę. Rzuca wyzwanie niemieckiemu rozporządzeniu, które zabrania mu opuszczać miejsce zamieszkania między godziną 20 a 6 rano. Czy to koniec lata 1942 roku, czy już jesień? Przestał przyjmować pacjentów. Rada Nadzorcza paryskiej Publicznej Służby Zdrowia już się szykuje do ogłoszeniu wakatu na jego stanowisku. Przeprowadził formalny rozwód z żoną. Jego rachunek bankowy jest zablokowany. Nic go już w Paryżu nie trzyma. Przechodzipewnym krokiem przez podwórze, zagłębia się w czeluść bramy, odsuwa rygiel, ciągnie do siebie drzwi i głośno je zatrzaskuje, jakby chciał, żeby mogli go usłyszeć jego bliscy, dozorczyni, bliżsi i dalsi sąsiedzi, konfidenci policji, ewentualni przechodnie — wszyscy ludzie na ziemi.

-------------- 0 ------------

Podpis naczelnika działu w prefekturze policji, złożony fioletowym atramentem, został podrobiony. Tak samo jak pieczęć Republiki Francuskiej, wycięta zapewne w linoleum. Dowód osobisty jest prawdziwy. Nic prostszego. Sprzedają go wszystkie księgarnie. Właściciel kupuje czysty blankiet i przynosi do wypełnienia i poświadczenia w komisariacie. Z prawej strony u góry znajduje się czterocyfrowy numer zgodny z datą wydania i znaczek skarbowy za 13 franków, ostemplowany również podrobioną pieczęcią. Dane antropometryczne odpowiadają mniej więcej rzeczywistości. Wzrost 160 cm. Włosy czarne. Oczy piwne. Nos prosty. Cera śniada. Twarz owalna. Nazwisko wybrano takie, by wzbudzało jak najmniej podejrzeń: Giraud ma bardzo francuskie brzmienie. Jest pospolite, ale nie wyświechtane. Za to imię może wzbudzić zdziwienie: Jeanine. Podobnie jak towarzysząca mu czarno-biała fotografia: Dziadzio nosi na niej perukę z opadającymi na ramiona lokami, naszyjnik z pereł i coś, co wygląda jak jedwabna suknia. W tym przebraniu przypomina trochę pannę Marple w nieco bardziej męskim wydaniu. „To się jeszcze może przydać!” — powtarzał z chytrym uśmiechem, kiedyśmy wyciągali z szuflady jego fałszywe papiery. Czy chociaż raz się nimi posłużył? Nie wyobrażam sobie, jak mógłby kogokolwiek zwieść w tak groteskowym przebraniu.

Opinie o produkcie (0)

Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka »

Newsletter

Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.

Cenniki do pobrania

Sklep internetowy Shoper.pl