Zaloguj się

Przewodnik socjologiczny po Warszawie, br.

Socjologia
20
PLN
Przewodnik socjologiczny po Warszawie, br.
out_of_stock
Dostępność:
brak towaru
Cena: 20,00 zł
Cena netto: 19,05 zł
Cena w innych sklepach: 28,00 zł
szt.

Redakcja naukowa Małgorzata Jacyno

Większość mieszkańców Warszawy zna przede wszystkim zamieszkiwany przez siebie „kącik”, a reszta miasta służy im do pokonywania drogi z domu do pracy i z pracy do domu. Są miejsca, w których wielu warszawiaków nie było od lat, a przypominają sobie o nich, gdy chcą gościom pokazać stolicę. Studenci pytani, jaki wynalazek ułatwiłby życie mieszkańcom stolicy, od lat powtarzają, że każdy warszawiak powinien mieć urządzenie do teleportacji, dzięki któremu mógłby unikać męczących codziennych podróży po mieście. Badacze zwracają uwagę, że przemiany, jakich doświadczają wielkie miasta, prowadzą do tego, że rozpadają się one na słabiej lub mocniej powiązane, dryfujące kawałki, a tylko kształt tych kawałków przypomina, że niegdyś tworzyły całość. Warszawa w większym stopniu niż inne miasta była i jest poddawana próbom stwarzania jej „od nowa”, a to nie sprzyja poczuciu bycia u siebie. Dlatego nasz Przewodnik dedykujemy przede wszystkim warszawiakom, by mogli powiązać swoje codzienne doświadczenie życia w tym mieście z doświadczeniami innych mieszkańców. Mamy też nadzieję, że jeśli „tkanka miejska”, jak mawiają badacze, jest nieciągła i nierówna, poprzecinana przerwami i uskokami, to pokazanie i nazwanie tych luk i braków może się w jakiś sposób przyczynić do złagodzenia poczucia wyobcowania w mieście.

 

Rok wydania: 2016
Wydanie drugie
Format 130 x 208 mm
Liczba stron: 240
Oprawa miękka
Około 100 kolorowych ilustracji
ISBN 978-83-64363-67-2
Cena katalogowa 28 zł
Projekt okładki i stron tytułowych: Ireneusz Sakowski

 

Spis treści

Wstęp (Małgorzata Jacyno) / 9

Wisła (Izabella Bukraba-Rylska)/ 18

Powojenne pomniki Warszawy — przestrzeń miejska jako pole bitwy (Maria Czaputowicz) /29

Pomnik Bohaterów Getta — niełatwa pamięć o żydowskich mieszkańcach Warszawy / 30; Pomnik Żołnierza I Armii Wojska Polskiego — druga wojna oczami komunistów / 33; Mały Powstaniec — pomnik bohaterskiego dziecka czy bezdusznych dorosłych? / 36; Poległym i Pomordowanym na Wschodzie — pomnik długo wyczekiwany, pomnik często krytykowany / 39; Jakich pomników w Warszawie brakuje? / 41

Warszawskie muzea — między tradycją a nowoczesnością

(Anna Dobrowolska, Weronika Gońda)/ 43

Pamięć zinstytucjonalizowana / 43; Muzeum, które się wtrąca /45; Muzeum jako dowód zbrodni / 47; Odkurzanie starych ekspozycji / 50; Wielki budynek, wielka narracja, wielkie przedsięwzięcie / 53; Z dala od polityki i pieniędzy publicznych / 55

Praga Północ — przypadek wybiórczej gentryfikacji (Iwona Bojadżijewa)/ 59

Garść teorii / 60; Gentryfikacja vs rewitalizacja / 63; Wysiedlenia vs zróżnicowanie społeczne / 67; Kreatywne vs niewidzialne miasto / 71; Wątłość pionierskiej gentryfikacji / 76

Zespół Torów Wyścigów Konnych Służewiec — przedwojenna enklawa (Barbara Bossak-Herbst)/ 82

Kilka uwag praktycznych / 84; Dwa słowa o historii / 88; Conznajdziemy na Torach Służewiec / 93

Wawer — „zielone płuca Warszawy” (Aleksandra Ciecieląg)/ 100

Stary Wawer / 100; Zbrodnia w Wawrze / 102; Letnisko Falenica / 103; Kolej / 105; Świdermajer / 107; „Zielone płuca” czy „sypialnia” Warszawy? / 110; Mała ojczyzna / 112

Dziecko modernizmu czy ofiara modernizacji? (Paweł Matusz)/ 113

Miasteczko Wilanów (Jan Śpiewak)/ 123

Na początku był Pałac / 123; Nowy urbanizm w praktyce /125; Miasteczko obywatelskie / 127; Centrum handlowe /128; Świątynia Opatrzności Bożej / 128; Rola kulturotwórcza/ 130

Od „Wieży Niepodległości” do Pałacu Kultury i Nauki (Dorota Olko)/ 131

Zanim pojawił się PKiN / 131; Narodziny Pałacu w socrealistycznej Warszawie / 135; PKiN jako serce Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej / 140; Kłopotliwy spadek po minionym systemie, czyli PKiN po 1989 roku / 144

Wiklinowy koszyk i Sen o Warszawie na tysiące gardeł — o stadionach i kulturze kibicowania w stolicy (Mateusz Grodecki)/ 149

Życie religijne w Warszawie (Marta Kołodziejska)/ 160

Religia i konflikty w Warszawie / 163; Kultura i sztuka — przestrzeń dialogu międzyreligijnego? / 168

Warszawskie Słoiki (Łukasz Dulniak)/ 173

Nonsensopedia / 173; Droga Słoika / 175; Co czyni Słoika / 176; Ponowoczesność w działaniu / 178

Warszawscy Wietnamczycy (Grażyna Szymańska-Matusiewicz)/ 180

Początki — wietnamscy studenci w czasach PRL / 180; Działalność gospodarcza — lokale gastronomiczne / 181; Działalność gospodarcza — handel. Od Stadionu Dziesięciolecia do Wólki Kosowskiej / 184; Wzory osiedlenia — gdzie mieszkają warszawscy Wietnamczycy / 186; Organizacje, wydarzenia, polityka — działalność kulturalna i społeczna / 189; Przyszłość — drugie i trzecie pokolenie warszawskich Wietnamczyków / 193

Ruchy miejskie w Warszawie (Jan Śpiewak)/ 194

Czasy wzrostu / 194; Akademia / 196; Trzeci sektor / 197; Aktywiści kulturalni / 198; Polityka / 200; Ruchy inteligenckie / 201

Sztuka publiczna i prawo do Warszawy (Małgorzata Jacyno)/ 203

Ludzie i ptaki (Michał W. Kowalski)/ 216

Bibliografia/ 228

Wykaz ilustracji/ 236

 

Małgorzata Jacyno

Wstęp

 

                                                                 Ulice są mieszkaniem zbiorowości.
                                                                                   Walter Benjamin, Pasaże

 

            Miasto jest tworzone przez złożone środowisko urzędników, samorządowców, działaczy społecznych, urbanistów, artystów, mieszkańców i środowiska uniwersyteckie, w których wykuwa się i interpretuje krytyki i ideały wspólnego życia. Większy wpływ na kształt miasta, co oczywiste, mają ci, którzy sprawują władzę i mają możliwość podejmowania strategicznych decyzji, dysponują środkami finansowymi i tworzą, biorąc pod uwagę lub ignorując pewne ideały, określone fakty. Zdawałoby się, że mieszkańcom pozostaje niewiele możliwości działania. Przede wszystkim mogą oni korzystać z miasta, które stało się faktem w postaci budynków, parków czy ulic. Nawet tak skromna praktyka, jaką jest korzystanie z miasta, może jednak mieć na nie przemożny wpływ. Po pierwsze mieszkańcy mogą nie bywać w pewnych miejscach i w ten sposób sprawiać, że niektóre piękne miejsca opustoszeją. Po drugie mogą korzystać z miasta w nieprzewidziany przez władze czy urbanistów sposób. Weźmy barwny przykład małej paryskiej rebelii. W 1839 roku, pisze Walter Benjamin, w Paryżu zapanowała moda na odbywanie spacerów w towarzystwie żółwia. Paryski zwyczaj przechadzania się w towarzystwie żółwia nie tylko był kwestią gustu, ale również podważał pewną oczywistość przekonania, czym są i do czego służą ulice miasta. Pokazywał, że ulice nie istnieją po to, by umożliwiać chodzenie z domu do pracy i z pracy do domu i że ulice to przestrzeń, w której toczy się życie miasta niezależne od załatwiania spraw i robienia interesów.

            Za współczesnymi oddolnymi praktykami tworzenia miasta stoi wypowiedziany w latach trzydziestych ubiegłego wieku przez Lewisa Mumforda ideał miasta jako zbiorowego dzieła sztuki, które zarazem wyraża i formuje stan ducha mieszkańców. Zwłaszcza badacze zainteresowani spontanicznymi, codziennymi praktykami podkreślają, jak niepozorne działania mogą się przyczyniać do uspołecznienia przestrzeni miejskiej. Fizyczne, widzialne, namacalne fakty mówią o tym, jak zbiorowość organizuje sobie warunki do życia, ale mówią także o tym, jak dana zbiorowość pojmuje siebie, w kim postrzega mieszkańca i jak widzi swoje przeznaczenie. Aby przełożyć to abstrakcyjne spostrzeżenie na doświadczenie warszawiaków, weźmy dwa przykłady spontanicznych, oddolnych praktyk z ostatnich lat — spór o wiaty i obronę modernistycznych budynków. O nowych wiatach mówiło się w 2015 roku, ponieważ projekt przewidywał, że zostaną one wyposażone w pochyłe ławki. Tam gdzie zamontowano pochyłe ławki, pasażerowie, czekając na autobus, przysiadali na skrzyniach z piaskiem. Wzorem innych miast, w których zamontowano na przykład beczkowate, nienadające się do długiego przesiadywania ławki, władze Warszawy zamierzały regulować czas i sposób przebywania ludzi. Ten banalny i nieaktualny przykład, bo władze ostatecznie zdecydowały, że na przystankach będą „normalne” ławki, pokazuje, jak bardzo materialna, fizyczna tkanka miasta jest wcieleniem pewnych wyobrażeń o tym, jakie powinno być miasto i kto powinien je zamieszkiwać. Spór o wiaty pokazuje, że upiększanie miasta to często tworzenie jego fasady, za którą usiłuje się usunąć to, co według władz miasta do niego „nie pasuje”. Alternatywą dla „krzywych” ławek byłoby zaprowadzanie porządku przez straż miejską, która selekcjonowałaby mieszkańców, podobnie jak selekcjonuje się gości klubów. Interwencje straży i ochrony zakazujące wstępu czy długiego przebywania w niektórych miejscach z pewnością spotkałyby się z jakąś reakcją mieszkańców. Tymczasem „krzywe” ławki miały regulować obecność mieszkańców w sposób ciągły, jakby niewidzialny i dyskretny, bo za pomocą „małej architektury”. „Krzywe ławki” mówią o pewnym dwuznacznym ideale miasta: selekcjonowanie ludzi idzie tu bowiem w parze z usilnym podtrzymywaniem atmosfery otwartości i wolności, kiedy każdy może iść tam, gdzie go oczy poniosą.

            Drugi przykład pokazuje, że nawet jeśli miasto jest tworzone przede wszystkim przez decyzje władzy, to oddolne praktyki świadczą o tym, że mieszkańcy stale się z nią siłują na różne sposoby. Spory i dyskusje na forach internetowych dotyczące modernistycznej zabudowy Warszawy przyczyniły się do tego, że decyzje władz miasta o wyburzeniu niektórych budynków stały się paradoksalnie formą ich upamiętnienia. W ostatnich latach mieszkańcy Warszawy często bez powodzenia angażowali się w zachowanie niektórych budynków. Pamięć zbiorowa jednak sprawia, że miasto zyskuje konstrukcję szkatułkową: jego przestrzeń tworzy to, co widać gołym okiem i to, czego nie widać, bo już nie istnieje. Pamięć zbiorowa przechowuje nie tylko „teksty” czy „opowieści”. Przechowuje również obrazy umożliwiając widzenie wielu warstw miejsca, co okazuje się użyteczne na przykład wtedy, kiedy mieszkaniec bierze na siebie zadanie oprowadzenia gościa, „pokazania” komuś Warszawy. Widzenie przewodnika-tubylca jest widzeniem prześwietlającym miejsca: widzi on także to, co nie istnieje, zna miasto, które jest ukrywane za upiększeniami i fasadą, zna znaczenia obiektów nie tylko przez ich prawdziwe historie, ale także przez przekłamania, fikcje i legendy miejskie, które są nieoficjalnym „dobrem kulturowym”, współtworzącym znaczenie miejsc i przestrzeni materialno-duchowych obiektów miasta.

            To, co zachowuje pamięć, tworzy na co dzień peryferyjne pole widzeniai przesuwa się do centrum, kiedy mieszkańcy „pokazują” to, czego już nie ma.Za „kompleksem biurowo-handlowym” na Placu Unii Lubelskiej ukrywa się kultowy, pierwszy polski supersam, arcydzieło architektury modernistycznej lat sześćdziesiątych, o którym powstał w 2002 roku stylizowany na dokument film.

            Apartamentowiec na ul. Kopernika „zasłania” kino Skarpa, do którego chodziło się na wagary i w którym w 1977 roku odbyła się premiera Człowieka z marmuru.

            Mieszkaniec Warszawy przechodzący deptakiem na Próżnej widzi nieistniejący już ostatni sklep żelazny i podróżującą po świecie wystawę I ciągle widzę ich twarze. Mieszkańcy do dziś umawiają się „pod kinem Moskwa”, po którym pozostały jedynie dwa wykonane z różowego piaskowca, nie pasujące już do tego miejsca ze względu na dysproporcję lwy. Pokazać komuś Warszawę to pokazać kino Moskwa na jednej z najsłynniejszych fotografii świata zrobionej przez Chrisa Niedenthala, który z klatki schodowej uwiecznił Warszawę 14 grudnia 1981 roku. Na fotografii opublikowanej w niemieckim wydaniu „Newsweeka” czytelnicy zobaczyli w 1981 roku zawieszony na budynku kina plakat odwołanej premiery Czasu Apokalipsy Coppoli oraz opancerzony wóz.

           Zwyczajne i codzienne akty solidarności, na przykład sprzeciw wobec „krzywych” ławek, potwierdzają świadomość istnienia wspólnoty miejskiej i przekonanie, że dzielenie przestrzeni i bycie razem jest bezpieczne. Wspólnota miejska jest wspólnotą ludzi równych nie dlatego, że składa się z tych których się dzisiaj nazywa klasą średnią. Wspólnotowe życie i jednomyślność dążeń, przejawiające się w takich niespektakularnych działaniach, mówią o tym, że zarówno żyjącym, jak i przeszłym pokoleniom należy się „sprawiedliwość przestrzenna”: równy, niereglamentowany dostęp do dobra, jakim jest przestrzeń miasta. Przestrzeń miasta powinna działać jak scena obrotowa. Jest publiczna dlatego, że jej otwartość jest rytmizowana przez różne wydarzenia — przewidziane i nieprzewidziane w kalendarium rocznym — kiedy udostępnia się to jednym, to drugim, kiedy część mieszkańców niejako usuwa się, by inni grali pierwszą rolę: Konkurs Chopinowski, Warszawska Masa Krytyczna, procesje religijne, protesty i ulice zatarasowane przez autobusy dowożące demonstrantów z innych miast, biegi uliczne, mecze piłkarskie. Wspólnota nie opiera się zatem na równości pojmowanej dosłownie. Równość miejska powstaje także, a może przede wszystkim z pewnego rodzaju nierówności: z gotowości do odstąpienia przestrzeni innym i kibicowania ich świętowaniu.

          Naszym celem jest pokazanie, jak różne miejsca, obiekty i przedsięwzięcia przybliżają Warszawę do ideału miasta-wspólnoty funkcjonującego jak scena obrotowa, która pozwala grać pierwszoplanową rolę różnym mieszkańcom, lub oddalają od tego ideału. Tym, co oddala, jest „miasto wyobcowane”, w którym ludzie nie potrafią określić własnej pozycji oraz — co równie istotne — nie mają całościowego wyobrażenia „miejskiej totalności”. W przewodnikach turystycznych wskazuje się must-sees — miejsca, które są atrakcjami dla turystów. Każdy, kto był turystą i zwiedzał z przewodnikiem w ręku miasto, wie, jak rozczarowujące mogą być zalecane do obejrzenia atrakcje. Przewodniki turystyczne oprowadzają po mieście fasadowym. Od kilku lat w stolicach europejskich do zwiedzania miasta można wynająć bezdomnych, których uważa się za koneserów prawdziwego, „nieoficjalnego” miasta. Co ciekawe, najpierw z usług przewodników korzystali głównie tubylcy, a teraz także zagraniczni turyści. Wynikałoby z tego, że mieszkańcy wielkich miast, podobnie jak turyści, znają zaledwie część miejskiego labiryntu i chcą dostąpić jakby „wtajemniczenia” w miasto, ponieważ ich poczucie zadomowienia jest zazwyczaj ograniczone do zamieszkiwanego przez nich „kącika”.

           Zamierzamy pokazać, jak niektóre miejsca są znaczące, ponieważ nie raz, ale po wielokroć, często wbrew odgórnym planom i decyzjom, wpisywały się w tkankę miasta, i jak inne miejsca tracą swoje „współrzędne” i znaczenie punktów orientacyjnych. Dzisiaj te „współrzędne”, stworzone przez doświadczenia wielu pokoleń, są coraz bardziej deficytowe. „Wyobcowane miasto” tworzy się przez wielomiesięczne dokuczliwe dla mieszkańców remonty, w wyniku których powstaje miasto dedykowane turystom; wszechobecne billboardy; „upiększenia” miasta, które zamieniają stare, postindustrialne dzielnice w odpowiadający zamożnym mieszkańcom, komfortowy styl „retro”; wyburzanie emblematycznych dla przeszłości obiektów po to, by zrobiły miejsce dla „kompleksów biurowo-handlowych”. W jednym z takich miejsc pozbawionych znaczenia, bo wykorzystywanych do przemieszczania się z domu do pracy i z pracy do domu, na ulicy Domaniewskiej, gdzie znajduje się „zagłębie korporacji”, stanęła niedawno tablica informująca, że w Warszawie istnieje dzielnica Mordor, i ogłoszono, że systematycznie będzie się ukazywać tygodnik dla „korpoludków” — „Głos Mordoru”. Warto zauważyć dwuznaczność tych działań związanych z „nową” dzielnicą Warszawy.

          Abstrakcyjne, wyzute ze znaczenia miejsce, służące jedynie tranzytowi, może się stać znaczące i dać się „zmapować”, ale do znalezienia właściwych „współrzędnych” pracownicy „działów kreatywnych”, którzy są inicjatorami akcji, inspirują się nazwą krainy z powieści fantasy Tolkiena. „Współrzędnych”, poczucia własnego miejsca we współczesnych miastach pozbawiają również przenośne odtwarzacze muzyki, telefony komórkowe, smartfony oraz możliwość robienia zakupów przez Internet, bo umożliwiają stworzenie niezależnego od współobecnych ludzi środowiska i wszystkie razem tworzą namiastkę urządzenia do teleportacji, pozwalającego unikać tłumu i minimalizować kontakty z ludźmi, z którymi dzieli się przestrzeń.

          W naszym Przewodniku chcemy przedstawić, bardziej i mniej udane, przeszłe i aktualne próby tworzenia wspólnej przestrzeni w Warszawie. Zamierzamy pokazać, na jakie perypetie, kryzysy i dwuznaczności jest wystawione doświadczenie bycia razem. Socjologia miasta zawsze bowiem miała ambicje badania tej nowoczesnej „formy uspołecznienia”, jaką jest miejskość, by móc ustalić diagnozy dotyczące całej rzeczywistości społecznej. Miasto zawsze stanowiło przestrzeń do snucia i realizacji różnych utopii i przeprowadzania kosztownych dla ludzi eksperymentów. Warszawa w większym stopniu niż inne miasta była i jest poddawana próbom stwarzania jej „od nowa”. Dlatego naszym celem jest pokazanie jej wielowarstwowej natury i poszukiwanie miejsc połączeń i uskoków między jej różnymi warstwami. W naszych wyborach kierowaliśmy się możliwością wskazania styczności i rozmijania się oficjalnych historii, wersji i danych z danymi i znaczeniami nieoficjalnymi, stanowiącymi najniższy szczebel rzeczywistości doświadczania miasta. Mamy też nadzieję, że jeśli miastu brakuje połączeń między różnymi warstwami historycznymi i miejsc styku między „totalnością” miasta i zwykłym, codziennym doświadczeniem życia w nim i jeśli jego „tkankę” tworzą nieciągłości i przerwy, to pokazanie i nazwanie tych braków może się w jakiś sposób przyczynić do złagodzenia i uśmierzenia poczucia „wyobcowania”.

           Przewodnik rozpoczyna tekst Izabelli Bukraby-Rylskiej o Wiśle. Pojawienie się bulwarów nad Wisłą sprawiło, że od kilku miesięcy pisze się o powrocie Warszawy nad Wisłę. Takie nagłówki mówią o tym, jak czasem niewiele wspólnego ma położenie geograficzne z tym, jak mieszkańcy „mapują” miasto. Opowieść o Wiśle koncentruje się jednak na tym, że Wisła, także niezależnie od bulwarów, dla mieszkańców Warszawy była częścią wyobrażenia wspólnej historii i doświadczenia biograficznego. Maria Czaputowicz, przedstawiając powojenne pomniki warszawskie, pokazuje, jak debaty i spory związane z pamięcią społeczną i historyczną przełożyły się na decyzje i zmaterializowały właśnie w postaci pomników. O praktykach związanych z pamięcią i upamiętnianiem mowa jest również w tekście autorstwa Anny Dobrowolskiej i Weroniki Gońdy. Autorki pokazują, jak i dlaczego reformuje się przestrzeń muzealną i jak efekty tych reform można obserwować w dawnych i nowych muzeach warszawskich. Dwuznacznymi skutkami „upiększania” Warszawy i procesu „odbudowy” miasta w odniesieniu do Pragi Północ zajęła się Iwona Bojadżijewa. Barbara Bossak-Herbst, przedstawiając historię Torów Wyścigowych „Służewiec”, analizuje miejsce, które w krótkim czasie najnowszej historii zaistniało w różnych wersjach i z terenu nobliwego i wizytowego stało się przestrzenią materialnie i symbolicznie wyłączoną z Warszawy. Podobną kwestię problematycznej przynależności Wawra do miasta z powodu jego równoczesnego włączania do Warszawy i wyłączania podejmuje Aleksandra Ciecieląg.

          Artykuł Pawła Matusza jest poświęcony próbom budowania Warszawy „od nowa” po wojnie i po zmianie systemowej. Autor pokazuje, jak usiłuje się w Warszawie przełożyć poprawność polityczną na poprawność estetyczną. Jan Śpiewak w artykule o miasteczku Wilanów analizuje praktyki związane z „nowym urbanizmem” i ukazuje, jak dzisiaj przetasowaniu ulega treść tego, co publiczne i prywatne, co prowadzi do powstania nowej jakości przestrzeni — półpublicznej i półprywatnej. Dorota Olko przedstawia historię Pałacu Kultury i Nauki jako obiektu, którego znaczenie jest współtworzone i zmieniane przez planowanie bądź brak planów wobec jego otoczenia. Mateusz Grodecki rozważa kulturę kibicowania w Warszawie jako sferę publiczną i miejsce przenikania się dwóch wymiarów — znaczeń lokalnych i globalnych. Marta Kołodziejska, przedstawiając „szlak religijny”, pokazuje, jak konkretne obiekty sakralne stwarzają okazję do tego, by omówić zaangażowanie religijne warszawiaków.

             Łukasz Dulniak zajął się warszawskimi „słoikami”. W jego artykule można szukać potwierdzenia socjologicznej prawdy o mieście mówiącej o tym, że kluczową dla nowoczesnego miasta kwestią są nie tyle mieszkańcy, ile „obcy”. Grażyna Szymańska-Matusiewicz przedstawia trzy pokolenia warszawskich Wietnamczyków. Przypomina przy okazji, jak bardzo różne wersje przyjmuje proces modernizacji: wietnamskie budki z jedzeniem na Placu Konstytucji były w Warszawie jedną z pierwszych oznak polskiej „westernizacji”. O „prawie do miasta” i kanonicznych lekturach studentów, doktorantów i działaczy społecznych pisze Jan Śpiewak, pokazując, jak kształtowały się w Warszawie ruchy miejskie. Małgorzata Jacyno podejmuje ten sam temat — „prawo do miasta” — w odniesieniu do przedsięwzięć sztuki publicznej. Przewodnik kończy tekst Ludzie i ptaki Michała Kowalskiego, który przekonująco dowodzi, że kwestia współobecności w mieście może być rozszerzona o relacje między mieszkańcami i zwierzętami.

Opinie o produkcie (0)

Koszyk

produktów: 0

wartość: 0,00 zł

przejdź do koszyka »

Newsletter

Podaj swój adres e-mail, jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach i promocjach.

Cenniki do pobrania

Sklep internetowy Shoper.pl